Od Fallen'a- Jak dotarłem...
"Musisz sąd odejść. Twoja moc jest niebezpieczna i może nas doprowadzić do zguby, synu. Rada postanowiła, że lepiej dla nas wszystkich będzie jeśli opuścisz watahę. Angel... niestety nie pasujesz tutaj..."
Sowa mojego ojca nadal odbijały mi się echem w mojej głowie. Nie mogłem o nich zapomnieć mimo, że minęły już prawie dwa lata od ich wypowiedzenia.
Każde dołączenie do watahy kończy się tak samo- wyrzuceniem mnie, po kilku miesiącach, a nawet po kilku dniach.
***
Pewnego dnia zapuściłem się w gąb gęstego lasu. Spostrzegłem coś czego nigdy na oczy nie widziałem. Na pierwszy rzut oka myślałem, że to zwykły wodospad, lecz jego woda była zupełnie inna niż ta, którą do tej pory widziałem, albowiem była ona złota. Zawsze wiedziałem, że Świat może mnie nie jeszcze jeden raz zaskoczyć, ale to przechodziło wilcze pojęcie.
Nagle usłyszałem za sobą jakiś ruch. Gdy się odwróciłem ujrzałem fioletowo- białą wilczycę. Nie wyglądała na przyjaźnie nastawioną.
-Dlaczego jesteś na mim terenie?!- obnażyła kły i warknęła w moim kierunku.
-Ja tylko...- nie pozwoliła mi dokończyć.
-Jesteś szpiegiem?- ponownie warknęła.
-Nie jestem żadnym szpiegiem- próbowałem wyjaśnić.
-Skoro nie jesteś nim, to znaczy, że jesteś samotnikiem?- wadera zmieniła nastawienie i schowała kły.
-Cóż... Można powiedzieć, że raczej wędrowce. Nie wiedziałem, że to twój teren.
-Nic się nie stało- odparła.- Skąd pochodzisz?
-Z północnej części świata. Niesłusznie zostałem wyrzucony z mojej rodzinnej watahy- wyjaśniłam.
-Rozumiem. Jestem Ply, a ciebie jak zwą?- spytała.
-Jestem Angel, tak właściwie to Fallen Angel.
-Przebyłaś bardzo długą drogę by się tu dostać. Od jak dawna wędrujesz Angel'u?
-Wędruję od ponad półtora roku- przyznałam.
-To strasznie długo- rzekła zmartwionym tonem.- Ile masz obecnie lat?
-Żyję już czwartą wiosnę- odparłem.
-Kiedy ostatni raz byłeś w jakiejś watasze?- zadała kolejne pytanie.
-Jakieś dwa tygodnie temu. To była kolejna z rzędu wilcza sfora, z której mnie wygnano- położyłem uszy.
-Dlaczego?
-Mam bardzo ciekawą moc... A mianowicie mówiąc, to porozumiewam się z wilkami, które już nie stąpają po Ziemi. Umiem osądzić, która wilcza dusza, za życia była zła, a która dobra. Mój ojciec wyrzucił mnie z rodzinnej watahy, ponieważ uważał, że nie kontroluję mojej mocy i zsyłam na rodzinę demony- wziąłem głęboki wdech.- Do każdej watahy do jakiej dołączam, za raz po tym gdy dowiedzą się jaką mocą władam, wyrzucają mnie bo się boją. Nie zdziwię się jeśli ty również zapragniesz bym się stąd wyniósł. Ale mam pytanie Ply... Czy nie było by problemem gdybym dołączył do twej watahy przynajmniej na jakiś czas?- spytałem z nadzieją.
<Ply, dokończysz?>
PLY:
-Skąd, że, z chęcią. Tak w ogóle to będziesz drugim wilkiem w watasze.
- Bardzo się cieszę!- Angel odpowiedział
- Nie bój się nie wyrzucę cię. Nie boje się demonów. Ale czasem tak. Ale te czasem to rzadką.
- Przepraszam, zdawało mi się czy mgła w kształcie kruka tu przeleciała.
- Nie bój się to jest Horus.- Nagle ujawnił się duch ptaka, nie byłam pewna.
- Nie boisz się?- Angel z zdziwieniem zapytał
- Czego? Przecież przecież musi dołączyć do watahy z towarzyszem. Mój towarzysz to gryf. Garin.- Grain przyleciał.
- Każdy z wilków chyba ma towarzysza...- Powiedział Angel.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz