-Uciekać!- Zawołała na cały głos.
Mama mnie szukała w lawinie nagle alfa ją odciągnęła, bo inaczej głaz by ją przygniótł. Byłam już tak bliską mamy i nagle głaz spadł przeciął mi drogę. Zaraz po nim spadło ich około 50. Już wtedy nie biegłam do mamy... Wiedziałam, że już muszę się ratować. Biegłam ile sił w łapach. Dzięki bogu Krezusowi znalazłam drzewo przy którym się schowałam. Nic mi się nie stało. Później zobaczyłam jak moja wataha się oddala. Miałam przygnieciony ogon więc nie mogłam biec. A jak krzyczałam mnie nie usłyszeli. Dosłownie w 15 minutach o mnie zapomnieli. Oni już nie byli moją rodziną tylko wrogami. Nawet nigdy mnie nie szukali. Rok, dwa prowadziłam samotne życie. Jedynym mym towarzyszem był Garin. Wtedy postanowiłam założyć watahę.
~Od Ply
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz